Uzbrojenie, amunicja i wyszkolenie (o dziwo, nie przepisy) - czas się zabrać się do roboty
Ostatnio zostałem poniekąd zmuszony zająć się tematem amunicji dla służb mundurowych w Polsce. Problem ma jednak wiele płaszczyzn, z których pierwszą jest uzbrojenie, drugą wyszkolenie, a trzecią zasady użycia broni.
Uzbrojeniem sensu stricto zajmować się nie będę, chociaż wydaje się, że w tej kwestii jest nieźle. Polska Policja dysponuje Glock’ami 17 i Waltherami P99. Można zatem powiedzieć, że wyzbyła się broni strzelającej raz do roku bez udziału użytkownika.
Odmiennie przedstawia się kwestia wyszkolenia.
Polski policjant (nie orientuję się, jak inne służby, ale na pewno nie lepiej) strzela raz do roku! Litości. To jest naprawdę skandal, że nikt nie pomyślał, by człowiek, który codziennie tak naprawdę ryzykuje swoje życie był odpowiednio wyszkolony. Ale, powiecie, co tam. Idąc do Policji (lub innych służb) zdawał sobie sprawę na co się pisze. Po części jest to prawda, jednak co z obywatelami będącymi przypadkowymi uczestnikami zajścia, w którym funkcjonariusz zmuszony jest broni użyć? Nikt chyba nie weźmie na siebie ciężaru tłumaczenia rodzinie zastrzelonego, że policjant celował do napastnika (agresora), ale z powodu nieodpowiedniego wyszkolenia trafił osobę, którą powinien chronić. Naprawdę poważnie radzę się zastanowić, czy na pewno tak powinna wyglądać praktyka szkolenia i zmuszanie funkcjonariusza do „doszkalania” się na własną rękę. Wspominam tutaj o zwykłych policjantach, nie o funkcjonariuszach CBŚ-P, czy jednostek AT.
Strzelanie statyczne i dynamiczne powinno być organizowane przynajmniej raz w tygodniu. Doskonalenie nie tylko techniki, ale i taktyki strzelania - obowiązkiem funkcjonariusza. Policjanci, którzy sobie z tym nie radzą powinni być odsuwani na inne stanowiska (przesuwani do innych zadań), a nawet wydalani ze służby. W końcu chodzi o nasze i ich bezpieczeństwo.
Nikt jednak nie zastanawiał się do tej pory co polski policjant ma w magazynku. Do tablicy zostałem wywołany przypadkowym telefonem młodego policjanta, który zapytał się - a jaką amunicję pan doradza? Zdziwiłem się, ponieważ samodzielnie doszkalający się policjant stwierdził, iż państwo przekazało mu wraz z bronią służbową amunicję FMJ (Full Metal Jacket). I to jest (podobno) standardowa amunicja używana w polskiej Policji. Kilka telefonów do znajomych wzbogaciło moją wiedzę - jednostki AT i tym podobne mają amunicję nierykoszetującą. Czyli jaką? Nikt nie potrafił mi odpowiedzieć na to pytanie.
Przybliżę zatem zasady działania pocisku FMJ (pełnopłaszczowego), którego może wystrzelić z lufy pistoletu polskiego policjanta. Otóż pocisk ten posiada, dzięki pokryciu go w całości (z wyjątkiem dna) stalowym płaszczem wysoki współczynnik przebijalności. Pocisk nie grzybkuje i bardzo często przelatuje na wylot. Może się zdarzyć, że przenikając przez cel nie przekażą mu swojej energii, ale przekażą ją "daleko za" narażając przypadkowe osoby. Wnioski? Przypadkowa osoba może "oberwać". Czujecie się bezpieczni na ulicy wiedząc, że policjant, który prawdopodobnie średnio strzela ma w magazynku amunicję, z której pocisk przelatuje na wylot? Co więcej, przy spotkaniu z napastnikiem, zwłaszcza takim, który jest pod wpływem substancji psychotropowych i tym podobnych - amunicja przebije go, ale nie obali! Oznacza to, że będzie w dalszym ciągu zdolny do ataku.
Celowo unikam tutaj problemu kalibru broni - co oczywiste popularna "dziewiątka" nie cieszy się porażającą mocą obalającą (rażeniem obalającym zwanym „stopping power”). Ktoś kiedyś tym problemem już się zajął. Otóż w latach 80-tych w USA (dokładnie 11 kwietnia 1986 roku) miał miejsce pewien dziwny przypadek. Mianowicie podczas szturmu FBI na dom skutecznie trafieni napastnicy dalej prowadzili ostrzał jeszcze przez kilka minut. W efekcie zginęło dwóch agentów FBI, a trzech zostało ciężko rannych. Przypadek ten był potem wielokrotnie analizowany. Okazało się nie tylko, że napastnicy już w pierwszych sekundach zostali "śmiertelnie" rażeni, jednak pomimo tego … No właśnie! Uznano, że największym niedostatkiem okazało się małe rażenie obalające pocisku. Zadziałano dwutorowo. Z jednej strony do uzbrojenia przyjęto nabój kalibru 10 mm (zwany odtąd 10 mm FBI) - zwiększono zatem kaliber, ale jednocześnie w celu kompensacji odrzutu zmniejszono ładunek prochowy. Z drugiej - rozważono używanie pocisków grzybkujących.
Jest to właśnie propozycja, jak kompensować niedostatki kalibru 9x19 Parabellum - odpowiednim pociskiem, czyli grzybkującym (amunicja Hollow Point).
Dlaczego nie korzystać z najnowszych rozwiązań? Dobra obrona to wypadkowa szeregu czynników. Umiejętności strzelca (nie tylko technika i taktyka strzelania, ale i psychika - umiejętność działania w sytuacjach stresowych), dobrej jakościowo broni i skutecznej amunicji.
Znane mi są dwa rozwiązania stosowane w USA, które skutecznie ze sobą konkurują.
Pierwsze to amunicja Hydra Shok, która jako bardzo skuteczna jest chętnie używana w wielu krajach przez formacje policyjne i osoby cywilne do samoobrony. Hydrę wybrało DHS (Department of Homeland Security) i USICE (U.S. Immigration and Customs Enforcement). Jest to pocisk pełnopłaszczowy z wgłębieniem wierzchołkowym, z którego dna wystaje pełniący dwie funkcje kołek. Po pierwsze, po trafieniu wspomaga grzybkowanie, a po drugie pełni funkcję dodatkowego penetratora zwiększając destrukcję tkanki . Pomimo niezbyt dużej prędkości (ok. 340 m/s) pociski te wzorowo grzybkując zwiększają kaliber dwukrotnie. Chwilowy kanał wlotowy daje duże obrażenia wewnętrzne, a co najważniejsze - skutecznie "razi" eliminując zagrożenie ze strony napastnika.
Drugie to Gold Dot wybrany przez DOJ (Department of Justice) i FBI. Jest to również pocisk pełnopłaszczowy z odpowiednio ukształtowanym wybraniem wierzchołkowym (Jacked Hollow Point) ułatwiającym grzybkowanie, gdzie kaliber jest zwiększany dwukrotnie po wniknięciu w cel. Prędkość podobna, jak w Hydra Shok (ok. 360 m/s).
Co różni oba rozwiązania? W przypadku pocisku Gold Dot konstrukcja charakteryzuje się doskonałym i powtarzalnym rozwinięciem pocisku po trafieniu w cel, czego nie można powiedzieć o Hydrze. Po drugie, energia. Gold Dot - ok. 540J, przy 460J w przypadku Hydry.
Oba pociski nie rykoszetują - co dla służb mundurowych powinno być ważne.
Wady? Cena … nie porażająca - ale państwo polskie uwielbia oszczędzać na bezpieczeństwie. W przypadku amunicji także.
Oczywiście wymienione rozwiązania nie są idealne, są też naboje innych firm, które mogą skutecznie konkurować z tymi przeze mnie wskazanymi. Swoim tekstem chciałem tylko zapoczątkować dyskusję odnośnie odpowiedniego uzbrojenia polskich służb mundurowych. Decydentom należy przypomnieć, że odpowiednie uzbrojenie to nie tylko broń, ale i amunicja do niej.
Reasumując, jeżeli broni trzeba użyć - to skutecznie. Półśrodki nie zapewnią skuteczności, narażą nie tylko funkcjonariusza, ale i osoby postronne na zagrożenie, być może nawet śmiertelne.
Na koniec tylko wspomnę, że przepisy stosunkowo nowej ustawy o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej nie są szczególnie restrykcyjne. Pozwalają one policjantom, czy funkcjonariuszom innych służb w sytuacji realnego zagrożenia na użycie broni w określonych przypadkach (zasady użycia broni są szerokie) i z zachowaniem zdrowego rozsądku. Samo natomiast obligatoryjne udokumentowanie użycia broni i ewentualne późniejsze prowadzenie postępowania sprawdzającego może działać na funkcjonariusza nie tyle paraliżująco, co z pewnością będzie studzić gorące głowy tych chcących postrzelać do celów ruchomych na ulicy.
Tylko, czy naprawdę problem leży w przepisach, a nawet w ich stosowaniu?
Wydaje się, że nie i to zdecydowanie. Radziłbym osobom odpowiedzialnym zwrócić uwagę na wyszkolenie, i to co policjant ma w magazynku.