Ukraina to nie cel a narzędzie Putina
Sytuacja na Ukrainie od wielu miesięcy jest jednym z głównych tematów serwisów informacyjnych. To, co ma miejsce u naszych wschodnich sąsiadów nie napawa optymizmem, wielu naszych rodaków jest wręcz wystraszonych, wielu Ukraińcom współczuje, wielu obawia się o ukraiński byt a przez to i o zwiększenie zagrożenia także dla naszego kraju. Ale Ukraina nie jest celem Putina...
Putin cele ma inne a Ukraina w jego rękach jest tylko narzędziem do ich osiągnięcia. Czy zajęcie nawet całej Ukrainy przyniesie Rosji i Putinowi wyraźne korzyści? Zdecydowanie nie, dlatego prawdziwych jego intencji należy poszukać trochę dalej.
W ostatnim czasie odbyłem kilka interesujących rozmów z osobami z różnych środowisk, związanych z branżą bezpieczeństwa przez duże B. Rozmowy zarówno potwierdziły moje przemyślenia, jak i otwarły mi oczy na parę innych szczegółów.
Do czego Rosjanie i ich służby są zdolni, na początku tego roku w swojej analizie Michał Zeliszewski opisywał tak:
— Portal SZTAB.org (@SZTABorg) maj 18, 2015
a nieco ponad rok temu moja skromna osoba zauważyła, że Ukraina to tylko pretekst a intencje Kremla są nieco inne niż zajęcie Ukrainy:
http://t.co/CYaiQmV97j — Portal SZTAB.org (@SZTABorg) maj 18, 2015
Jak się obecnie okazuje, oba teksty były niestety dość trafne, co nas jako autorów wcale tak nie cieszy, bo oznacza tylko, że świat zmarnował te ostatnie miesiące.
Czy Putin potrzebuje wschodu Ukrainy? To co się dzieje w Donbasie jest niejako pokłosiem tego co wydarzyło się na kijowskim Majdanie. Niezadowoleni ludzie w reakcji na niepodpisanie umowy stowarzyszeniowej z UE przez poprzedniego ukraińskiego prezydenta Wiktora Janukowycza wyszli na ulice. Tak na marginesie, interesujące są kwestie inspiracji wydarzeń z zewnątrz oraz warunki zawarte w umowie. Niektórzy stawiają śmiałe tezy, że Janukowycza podpisującego umowę w tej formie spotkałaby i tak ta sama sytuacja. Rosyjskie inspiracje i działania stały się ostatecznie odpowiedzią i hamulcem bezpieczeństwa na prozachodnie nastroje społeczne. Czy ciężko było przewidzieć zachodnim analitykom sytuację jaka później miała miejsce na Krymie? Może sama forma przerosła wyobraźnię analityków, ale nie chce mi się wierzyć, iż Zachód naiwnie sądził, iż Rosja dobrowolnie wycofa swą flotę z półwyspu. Flota Czarnomorska ma Krymie miała średni potencjał militarny, jednakże lokalizacja jest strategiczna militarnie i idealna dla rosyjskiego wywiadu. Rosji na Krym potrzebny korytarz lądowy, stąd inspirowane i wspierane działania w Donbasie, aczkolwiek nie jest to jedyna droga na ląd. Oczywiście powtórzenie krymskiego scenariusza byłoby wymarzone i pozwoliłoby także na marsz w kierunku Mołdawii i Naddniestrza, przy okazji zajmując pas wybrzeża. To z kolei w znakomitym stopniu wzmocniłoby pozycję Rosji w basenie Morza Czarnego, opanowanego przez natowskie i pronatowskie państwa.
Nie można też nie zauważyć analogii do sytuacji Gruzji, która także głośno zgłaszała unijne i natowskie aspiracje. Rosji wystarczyło zainspirowanie destabilizacji w tych krajach, by ich plany legły w gruzach na lata.
Rosja Ukrainą gra, a by być bardziej dosłownym, Ukraina jest pionkiem na rosyjskiej planszy, na rosyjskich zasadach, często zmienianych też w czasie gry. Oczywiście Rosja rozgrywając szachy ze światem, pionków używa więcej, bo one absorbują uwagę drugiej strony. Mówiąc bardziej dosłownie Rosja inspiruje, wspiera oraz wykorzystuje wydarzenia, które mogą absorbować jej "partnerów". Tym samym należy wskazać "punkty zapalne", których Rosja nie przepuści bez wykorzystania:
Bałkany, Serbia, Macedonia, Kosowo - Rosja jest serbskim sojusznikiem a Serbia czuje się poszkodowana po uznaniu Kosowa przez wiele państw oraz otoczona przez państwa NATO; po walkach w Macedonii Unia Europejska znowu stanęła na wysokości zadania, wyrażając "głębokie zaniepokojenie"...
Grecja mimo udzielonej pomocy finansowej coraz bardziej obraca się w stronę Rosji obiecującej pomoc
kwestia uchodźców z Afryki i Syrii i ich rozdziału pomiędzy kraje europejskie; precedens wspierany przez wysokiego przedstawiciela Unii ds. zagranicznych i polityki bezpieczeństwa Federicę Mogherini daje niebezpieczny sygnał dla imigrantów; polska Straż Graniczna kładzie ogromny nacisk na właściwe zabezpieczenie granic a nagle Polska ma przyjąć 2 tys. osób nie do sprawdzenia - KPRM, MSZ, MSW nie mają koncepcji rozwiązania problemu; w tej sytuacji Ukraina staje się kartą przetargową przy zmuszaniu Polski do przyjęcia uchodźców
wybory prezydenckie i parlamentarne w Polsce
przetargi i modernizacja polskiej zbrojeniówki, w tym przetargi na śmigłowce oraz wybór tarcz i systemów
islamizacja w Europie, w tym we Francji, salafici w Niemczech; wg różnych źródeł za 2-3 pokolenia Niemcy mają stać się państwem muzułmańskim
walka z terroryzmem, tzw. Państwo Islamskie oraz Al-Kaida
rosyjskie angażowanie krajów bałtyckich, dorowadzenie do osamotnienia w działaniu
prowokacje wobec krajów skandynawskich i wysp brytyjskich
Ciągłość tych złożonych sytuacji i kilku etapów zimnych wojen trwa nieprzerwanie, praktycznie od zakończenia II WŚ i rozbicia koalicji antyhitlerowskiej. Celem kolejnych rosyjskich władców jest rozbicie struktur europejskich, UE i NATO, stwarzanie odczucia zagrożenia i niepewności w pojedynczych państwach, stwarzanie indywidualnych korzyści oraz destabilizacja więzi w Europie i sojuszu. I to są (pośrednie?) rosyjskie cele długofalowe, czyli osłabienie "partnerów". Zajęcie całej Ukrainy w niczym tu nie pomoże. Ukraina jest narzędziem a nie celem...
Tylko po osiągnięciu tych celów, jaki będzie kolejny etap rosyjskich działań?