Tureckie szachy czyli geopolityka XXI wieku
Przemyślane działania tureckiego rządu przynoszą oczekiwane skutki, Ankara doskonale wykorzystuje zaistniałe okoliczności do realizacji swych politycznych celów na arenie międzynarodowej, przez co Turcja staje się coraz ważniejszym graczem światowej rozgrywki pt. geopolityka XXI wieku.
Można wysunąć tezę, że aby zrozumieć wydarzenia ostatnich miesięcy z udziałem Rosji wystarczy spojrzeć na mapę, i to co ciekawe nie tyle regionu państw leżących nad Bałtykiem czy Morzem Śródziemnym a basenu Morza Czarnego. Szybka analiza tej mapy pozwoli zrozumieć intencje i działania Moskwy oraz jak ważną rolę dla Europy stanowi Turcja.
Rosja jest głównym kreatorem i/lub uczestnikiem wydarzeń oraz podmiotem geopolityki. Od Europy czy USA wyróżnia ją to, że swoje działania planuje długofalowo, potrafi wydarzenia inspirować, ukierunkowywać i doprowadzać do jednego z oczekiwanych scenariuszy rozwiązań. Mniej czy bardziej przewidywalne reakcje państw NATO (i innych), zawierają się niestety w kremlowskim katalogu założeń reakcji, co daje służbom Federacji Rosyjskiej znaczącą przewagę, gdyż kolejne kroki są z wyprzedzeniem zaplanowane i wymagają jedynie ich realizacji. Zaznaczyć też należy, że państwa będące w zainteresowaniu Rosji - w większości rozumiane przez nią jako wyłączna strefa wpływów - są dla niej przedmiotami a nie podmiotami prowadzonej geopolityki. Turcja będąca na pograniczu tej strefy, wykorzystując swoje położenie, problemy Europy z uchodźcami i terroryzmem oraz swoje członkostwo w NATO, bezwzględnie aspiruje do bycia podmiotem geopolityki, realizując swoje założenia i cele zarówno wobec Rosji, jak i sojuszników.
Tak jak Syria jest przyczółkiem Rosji, tak sąsiadująca Turcja jest niejako wysuniętym posterunkiem całego Zachodu. Z tą różnicą, że Syria dla Rosji jest tylko przedmiotem jej działań a Turcja staje się podmiotem, całkowicie świadomym swej pozycji i roli zarówno dla NATO, jak i Unii Europejskiej, czy Europy po prostu.
Turcja stała się jedną z bram do Europy dla obywateli Bliskiego Wschodu ale paradoksalnie Zachód uważa ją za swój bufor bezpieczeństwa. Turcja widząc problemy kontynentalnej Europy z terroryzmem, ogromnym i niekontrolowanym napływem uchodźców i imigrantów, diametralną różnicą w wizji rządów krajowych dot. funkcjonowania unii i podziałów na starą i nową unię, wykorzystuje je do realizacji własnych celów. Państwa wystraszonej Europy liczą na Turcję jako swego partnera w zatamowaniu napływu wędrówki ludów z południa na północ. Turcja część działań prowadzi, część pozoruje a na część działań innych zamyka oczy. Ale przede wszystkim pod pretekstem działań na rzecz bezpieczeństwa rejonu i Europy rozwiązuje swoje wewnętrzne problemy z Kurdami, czy ogólnie opozycją. Aresztowania oponentów, cenzura sieci w postaci blokowania serwisów społecznościowych czy zwalczanie Kurdów to nie są zachodnie standardy ale ów Zachód także potrafi przymykać oczy. A mówi się także o handlu ropą z tzw. państwem islamskim...
Kulminacyjnym momentem naiwności Zachodu i pewności siebie Turcji było zestrzelenie przez jej lotnictwo rosyjskiego samolotu. Z jednej strony, jako jedyni potrafili powiedzieć Rosji szach na prowokacyjne, mnogie zachowania rosyjskiego lotnictwa w wielu rejonach a z drugiej, byli pewni iż NATO i UE nie pozostawią ich samych w późniejszej, wręcz pewnej wojnie dyplomatycznej i informacyjnej, dając zarazem gwarancje bezpieczeństwa. Scenariusze na wypadek naruszeń przestrzeni powietrznej Turcji, między nią a NATO zapewne były tematem ustaleń, ale wydaje się, że była to pewna forma samowoli tureckiej, gdyż w innych przypadkach naruszeń przestrzeni państw natowskich przez rosyjskie lotnictwo, tak stanowczej reakcji nigdy nie było.
Można jednak przyjąć także inny przebieg zdarzeń. Rosjanie wiedzieli, iż Turcja tak zareaguje na kolejne naruszenie swej granicy i celowo wysłali samolot z nieświadomą załogą na pewne zestrzelenie. Odpowiednio skierowany przekaz medialny, mógł osłabić pozycję Ankary w stosunkach z sojuszniczym NATO oraz UE, do której Turcja przecież aspiruje. Zdarzenie było też odpowiednim pretekstem to publicznych oskarżeń Turcji przez Rosję na wielu polach.
Drugi, nie mniej ważny element to wysłanie ratunkowej misji CSAR dla zestrzelonej załogi rosyjskiego bombowca. Kłopoty samej załogi samolotu i/lub uzbrojonej ekipy ratowniczej byłyby doskonałym pretekstem do lądowo - powietrznej interwencji na większą skalę w rejonie będącym w zainteresowaniu Moskwy.

Zobacz także: Kryzys w Europie czyli zimnowojenny poker
Prowokacji rosyjskiego pochodzenia możemy być praktycznie pewni. Jak swoje interesy realizuje Rosja widać doskonale właśnie po basenie Morza Czarnego. Kreowanie konfliktów i późniejsze ich zamrażanie to wizytówka rosyjskich służb, wystarczy spojrzeć na Naddniestrze w Mołdawii, wojny czeczeńskie, czy agresję na terytorium Abchazji i Osetii Południowej w Gruzji. W przypadku Ukrainy, mamy znów do czynienia z włączeniem Krymu w skład federacji jako element "sprawiedliwości dziejowej" i okupacją Donbasu, więc działania militarne kierowane ku Odessie (bliskość Naddniestrza i tamtejszej, rosyjskiej "misji" wojskowej) i formuła Noworosji przestaje dziwić. Wszystko dąży do jak najszczelniejszego zamknięcia basenu Morza Czarnego i zmniejszenia roli i pozycji Turcji w strukturach NATO a w przyszłości i UE. Rosja swą mocarstwowość oraz formę złośliwości okazuje także poprzez będący poza podziałami sport. Nie bez przypadku Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Soczi (2014 r.) odbyły się praktycznie przy granicy z Gruzją a jedną z aren XXI Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej (2018 r.) zapewne będzie Krym.
Następne kroki będą miały zapewne podobną, sprawdzoną już formułę, wystarczy przecież rozdać rosyjskie paszporty, wzniecić niepokoje wokół formalnie uznawanych lub nie rosyjskich mniejszości a wtedy rosyjska interwencja posiada już (wewnętrzny) mandat prawny.
Najbardziej prawdopodobnym, otwartym, nowym teatrem rosyjskich działań będzie rejon sąsiadujących ze sobą a i tworzących wcześniej wspólną federację Serbii i Czarnogóry. Czarnogóra została zaproszona do NATO a Serbia dla Rosji jest na Bałkanach niczym Syria na Bliskim Wschodzie. Nie można też zapomnieć o Kosowie, Serbia uznaje je za swoje terytorium a np. Czarnogóra je uznała jako osobne państwo. Co ważne, do NATO nie może wstąpić państwo będące w trakcie konfliktu zbrojnego czy mającego zamrożony konflikt.
Na koniec, mało znana ciekawostka czyli temat Narodu Karpatoruskiego. Badacze i naukowcy podnoszą kwestię istnienia ruskiego narodu rodem ze zbocza Karpat. Obejmuje on m.in. Łemków, część górali czeskich i słowackich, regiony Węgier i Rusinów z Zakarpacia. Idealny kolejny teatr działań dla nudzących się rosyjskich służb...