Turecki EXIT z NATO?
Ostatnie relacje Turcji z Rosją a także z USA, a tym samym z NATO, uległy zmianie o 180 stopni. Aby bardziej przybliżyć okoliczności w jakich doszło do zmian, należy przeanalizować ostatnie ruchy tychże państw. Cofnijmy się na chwilę do szczytu G20, gdzie Władimir Putin zdyskredytował Turcję na forum, pokazując zdjęcia satelitarne setek cystern z ropą stojących przy granicy tureckiej.
Zarzucił także finansowanie tzw. Państwa Islamskiego przez niektóre kraje należące do grupy G20. W związku z tym doszło do operacji powietrznej celem, której było zniszczenie cystern, które uznano za źródło finansowania ISIS. Niektóre media zagraniczne donosiły o powiązaniu całej sytuacji z synem Erdogana, który kieruje przedsiębiorstwami energetycznymi. W listopadzie 2015 roku, gdy tureckie Siły Powietrzne zestrzeliły rosyjski samolot, który naruszył przestrzeń powietrzną Turcji można uznać za pewien odwet na Rosji.
Stosunki Ankary z Moskwą osiągnęły apogeum. Każde nieodpowiednie słowo jak i ruch z obydwóch stron, mógł rozpocząć otwarty konflikt między tymi państwami. Na reakcję Kremla nie trzeba było długo czekać. Pierwszym krokiem było uderzenie w turecką gospodarkę. Nałożenie sankcji na import artykułów spożywczych oraz na kraje, które pośredniczyły w imporcie dóbr do Rosji z Turcji zostały zablokowane. Chwilowemu unicestwieniu uległ również plan budowy Turk Stream, którego zadaniem jest zaopatrywać w gaz m.in. Grecję. Rosjanom natomiast sugerowano, aby omijali Turcję jako miejsca do wypoczynku. Pogarszająca się sytuacja gospodarcza Turcji, kryzys imigracyjny a także konflikty zewnętrzne wokół jej terytorium jak i na (konflikt z Kurdami) nie dały zbyt dużego pola manewru Erdoganowi wobec Rosji. W każdej chwili Turcja mogłaby zostać zdestabilizowana wewnętrznie co mogłoby się przełożyć na przyszłe rządy Erdogana. Działania Kremla musiały zaboleć Turcję na płaszczyźnie ekonomicznej. Kilka miesięcy później prezydent Recep Tayyip Erdogan przeprasza w liście do Władimira Putina za zestrzelenie rosyjskiego bombowca a także rodzinę poległego pilota i wyraża nadzieję na normalizację stosunków. W odpowiedzi na list z przeprosinami Rosja znosi sankcje, Turk Stream jest kontynuowany a Turcja zmniejsza swoje zaangażowanie w pokonaniu Assada. Ugoda ta jest również ważna z punktu widzenia Rosji. Zaostrzenie się konfliktu z Turcją mogłoby spowodować zablokowanie przez nią cieśniny Bosfor, która ma strategiczne znaczenie dla Rosji. Dzięki niej Moskwa ma dostęp do Morza Śródziemnego oraz Syrii, z której kontroluje sytuację na Bliskim Wschodzie.
Napięte stosunki między Rosją a Turcją wydawały się nie do złagodzenia. Obecnie możemy mówić nie tylko o znormalizowaniu, ale o dużym zbliżeniu Ankary z Moskwą. Zbliżenie to na pewno nie spodobało się USA jak i NATO. Tym bardziej, że Turcja nie zezwoliła na stałe stacjonowanie floty NATO na Morzu Czarnym nie stwarzając tym samym przeciwwagi dla stacjonującej tam floty rosyjskiej. Swoje 4 grosze dodała również Bułgaria, która sprzeciwiła się budowaniu floty czarnomorskiej NATO w obrębie Morza Czarnego. Dało to szansę dla Rosji, aby zdominować militarnie obszar całego akwenu. Na pewno punktem kulminacyjnym był lipiec 2016 r., gdy w Turcji doszło do przewrotu. Część armii tureckiej starało się przejąć władzę w państwie lecz nieudolnie. Cała akcja tłumienia przewrotu zakończyła się po kilkunastu godzinach. W reakcji na to zdarzenie w Turcji doszło do masowych aresztowań oraz działań represyjnych, które zostały skrytykowane przez USA. W kraju zaczęły pojawiać się demonstracje antyamerykańskie oraz antynatowskie. Spowodowane były m.in. odmową ekstradycji Gulena, którego rząd Erdogana obwinia za inicjację puczu. Zagrożona została również strategiczna baza wojskowa NATO w Incirlik, z której przeprowadzane są akcje militarne oraz wywiadowcze w większości krajów Bliskiego Wschodu. Baza została parokrotnie zablokowana przez turecką armię, jak i siły porządkowe w ramach podejmowanych ,,środków ostrożności” przez rząd turecki. Warto również zaznaczyć, iż jest to najbliżej znajdująca się granicy rosyjskiej baza wojskowa NATO z bombami atomowymi. Działanie Erdogana skrytykowane przez Stany Zjednoczone, ze strony rosyjskiej spotkało się z poparciem. Może być to początek prowadzenia przez Ankarę polityki izolacjonizmu wobec USA jak i NATO.
Przedstawiona wyżej sytuacja zaczyna przypominać relacje Wielkiej Brytanii i Unii Europejskiej, które w wyniku braku jakiegokolwiek konsensusu zakończyły się referendum i chęcią społeczeństwa brytyjskiego opuszczenia UE. Sytuacja Turcji wobec NATO powoli staje się być analogiczna do Brexitu. Wizja opuszczenia struktur NATO a także posiadanie tak strategicznej bazy wojskowej w Incirlik może być asem w rękawie Erdogana, który dzięki temu będzie w stanie szantażować bądź blokować działania Sojuszu. Znaczenie Turcji dla Europy jak i dla NATO jest duże. Przede wszystkim terytorium Turcji jest łącznikiem między Europą a krajami północnej Afryki i Bliskiego Wschodu, jest drugim państwem w strukturach NATO pod względem ilości posiadanego wojska a także ważnym krajem, który może pośredniczyć w transporcie surowców energetycznych do krajów europejskich z Azji. Warto zadać pytanie jaka byłaby alternatywa dla Turcji po opuszczeniu NATO? Według mnie kierunek jaki obrałaby Turcja to Szanghajska Organizacja Współpracy. Tworzą nią Rosja, Chiny, Tadżykistan, Kirgistan, Kazachstan i Uzbekistan. Turcja zapewniłaby tym sobie silnych partnerów wojskowych oraz gospodarczych. Obecnie wszelkie spięcia Turcji z NATO oraz słabnąca Unia Europejska mogą być pretekstem do porzucenia Sojuszu na rzecz SOW pod względem bezpieczeństwa i gospodarczym. Przeprowadzony niedawno pucz znacznie osłabił zdolności bojowe Turcji, dlatego też as z rękawa Erdogana prędko nie wyjdzie. Członkostwo w NATO na chwilę obecną stanowi ,,parasol ochronny” dla Turcji dopóki nie przywróci swojej pełnej zdolności bojowej. Natomiast co będzie jeżeli taką zdolność osiągnie? Ten czas USA i NATO powinny właśnie wykorzystać na polepszeniu stosunków z Ankarą, aby zapobiec sytuacji ewentualnego tureckiego exitu z NATO.