Rosyjski terroryzm jako demonstracja zasięgu
Rosyjski terroryzm państwowy w Europie czyli operacje poniżej progu wojny
Operacje poniżej progu wojny
Europa przez dekady przyzwyczaiła się do myślenia o terroryzmie jako zjawisku asymetrycznym — aktorzy niepaństwowi, radykalne ideologie, sieci o luźnej strukturze. Tymczasem w XXI wieku coraz częściej mamy do czynienia z czymś bardziej niepokojącym: działaniami, które noszą znamiona terroru, ale są powiązane z aparatem państwowym.
W przypadku Rosji problem nie dotyczy wyłącznie klasycznej wojny w Ukrainie. Obejmuje również operacje prowadzone na terytorium państw europejskich — operacje selektywne, sygnalizacyjne i często trudne do formalnego przypisania.
Nie chodzi wyłącznie o eliminację przeciwnika. Chodzi o demonstrację zasięgu.
Od otrucia do eksplozji
Próby otrucia byłych oficerów wywiadu, tajemnicze zgony, eksplozje w składach amunicji, cyberataki paraliżujące infrastrukturę krytyczną — to katalog zdarzeń, które w ostatnich latach obciążały relacje między Moskwą a państwami Zachodu.
Przypadek otrucia Siergieja Skripala w 2018 roku w brytyjskim Salisbury unaocznił, że operacje tego typu mogą być prowadzone w sposób jawnie demonstracyjny. Substancja z grupy nowiczoków nie była wyborem przypadkowym. To komunikat: „możemy działać wszędzie”.
Podobne sygnały płynęły z ustaleń śledczych dotyczących eksplozji w czeskich Vrběticach czy prób destabilizacji procesów politycznych w państwach bałtyckich i Skandynawii. Każdy incydent z osobna można traktować jako epizod. W ujęciu zbiorczym tworzą one wzorzec.
Terroryzm jako narzędzie państwa
Klasyczna definicja terroryzmu mówi o użyciu przemocy lub jej groźbie w celu wywołania efektu psychologicznego wykraczającego poza bezpośrednie ofiary. Jeśli przyłożyć tę definicję do niektórych operacji przypisywanych rosyjskim służbom, pojawia się niewygodne pytanie: czy mamy do czynienia z terroryzmem państwowym?
Państwo dysponuje armią, wywiadem, dyplomacją. Gdy jednak korzysta z narzędzi, które mają zastraszyć, zademonstrować bezkarność i wywołać efekt mrożący — przekracza próg klasycznej operacji wywiadowczej.
Celem nie jest wyłącznie neutralizacja konkretnej osoby czy obiektu. Celem jest sygnał wysłany do całego środowiska: dysydentów, emigrantów politycznych, decydentów.
To komunikacja poprzez przemoc.
Strefa szarości
Kluczowym elementem tych działań jest operowanie poniżej progu otwartej wojny. Brak jednoznacznego przypisania, wykorzystanie pośredników, mieszanie operacji kinetycznych z cybernetycznymi i dezinformacyjnymi — wszystko to utrudnia reakcję.
Sojusze takie jak NATO zostały zaprojektowane z myślą o jednoznacznej agresji zbrojnej. Operacje w szarej strefie wymuszają inny rodzaj odpowiedzi: sankcje, wydalenia dyplomatów, kontrwywiadowcze działania defensywne.
Problem polega na tym, że odpowiedź często jest wolniejsza i mniej spektakularna niż sama operacja. A w wojnie psychologicznej percepcja ma znaczenie strategiczne.
Efekt mrożący
Terroryzm państwowy nie musi być masowy. Wystarczy, że jest selektywny i nagłośniony. Jeżeli opozycjonista w Londynie, dziennikarz w Berlinie czy przedsiębiorca w Pradze zaczyna kalkulować osobiste ryzyko — operacja osiąga swój cel.
W ten sposób przemoc staje się narzędziem zarządzania diasporą i sygnalizowania determinacji. Jednocześnie każda udana operacja podkopuje poczucie bezpieczeństwa w państwie przyjmującym.
To podwójny efekt: zastraszenie przeciwnika i test odporności systemu.
Reakcja Europy
Europa długo reagowała fragmentarycznie. Dopiero kumulacja incydentów, a następnie pełnoskalowa agresja na Ukrainę, spowodowały zmianę percepcji. Wydalenia rosyjskich dyplomatów, wzmocnienie kontrwywiadu, sankcje gospodarcze — to elementy szerszej strategii ograniczania pola manewru Moskwy.
Jednak terroryzm państwowy, jeśli uznać to pojęcie za adekwatne, jest narzędziem relatywnie tanim i trudnym do całkowitego wyeliminowania. Nie wymaga mobilizacji armii. Wymaga determinacji i gotowości do ryzyka eskalacji.
Bezpieczeństwo w epoce demonstracyjnej przemocy
Rosyjskie operacje w Europie wpisują się w szerszy model działania: projekcja siły przy zachowaniu formalnej możliwości zaprzeczenia. To strategia oparta na testowaniu granic — prawnych, politycznych i psychologicznych.
Dla Europy oznacza to konieczność redefinicji pojęcia bezpieczeństwa wewnętrznego. Granice nie przebiegają już wyłącznie na mapie. Przebiegają przez sieci energetyczne, serwery, środowiska emigracyjne, media.
Terroryzm państwowy — jeśli przyjąć tę kategorię — jest formą komunikatu: „nie ma bezpiecznej przestrzeni”.
Odpowiedź nie może być wyłącznie reaktywna. Musi obejmować odporność instytucjonalną, koordynację wywiadowczą i jasne sygnały odstraszające.
Bo w świecie operacji poniżej progu wojny najgroźniejsza jest nie sama przemoc. Najgroźniejsze jest przyzwyczajenie się do niej.


