Jak przetrwać pierwsze chwile zawieruchy?
W dalszym ciągu nie wiemy, czy Polska jest bezpieczna, a przede wszystkim jak bardzo możemy liczyć na sojuszników, tzn. w buzi są oni mocni. Czy za słowami pójdą czyny? Rosja Putina od roku udowadnia nam, że w jedności siła – jeden ośrodek podejmuje decyzje znacznie szybciej niż organizm zbiorowy, jakim jest NATO lub UE.
Dlatego postanowiłem napisać ten poradnik. Warto jest mieć przy sobie zestaw „przetrwaniowy”, który na wypadek jakiejkolwiek niebezpiecznej sytuacji pomoże nam dotrzeć w bezpieczne miejsce i albo przeczekać albo zdobyć niezbędne środki i włączyć się do walki. Tekst przeznaczam dla szerokiej publiczności, więc zawiera szereg oczywistości, ale może i specjaliści odkryją coś ciekawego?
Buty
Jak ważny jest dobry but zaprawionemu w boju żołnierzowi mówić nie trzeba. Na potrzeby poruszania się w terenie trudnym wybieramy buty o stosunkowo twardej podeszwie, wzmocnionym czubie, stabilizujące kostkę, ale przede wszystkim – wygodne, tzn. takie, które po kilku krokach nie obetrą nam palców, czy pięt. Warto zadbać, by posiadały one membranę umożliwiającą oddychanie stopie i jednocześnie były wodoodporne.
Odzież
Nikt idąc rano do pracy nie zakłada, że dojdzie do wojny lub bliżej niesprecyzowana organizacja dokona zamachu. Warto jednak pamiętać, że niezależnie od pory roku dobrze mieć na sobie bawełnianą bieliznę (koronki zostawiamy do sypialni) oraz spodnie, koszulkę i bluzę z kapturem zapewniające nam komfort poruszania się w trudnych (niesprzyjających) warunkach. Korzystajmy ze zdobyczy techniki: polary – nie (chyba, że jako wariant numer 2), softshell – tak. Dlaczego? Mamy mieć odzież względnie odporną na działanie wody i wiatru, a jednocześnie pozwalającą na wentylację. To tyle w największym skrócie. Barwy? Odpowiednie dla terenu, z którego możemy startować i do jakiego będziemy starali się dotrzeć, czyli – w dużym uproszczeniu – w Polsce Desert Pattern odpada.
Zacząłem od tego, że nikt (no, może informatycy) tak do pracy chodzić nie będzie. Dlatego…
Plecak
To w nim powinny znaleźć się rzeczy, o których wyżej wspomniałem. Polecam plecak o pojemności ok. 35l. Pomieści spodnie, koszulkę, bluzę i odpowiednie buty. Śpiwór? Odpada. Dlaczego? A ktoś w sytuacji zagrożenia, wręcz ucieczki – zamierza spać? W razie potrzeby coś zorganizujemy (nie jesteśmy na pustyni), a jeżeli już bardzo czegoś potrzebujemy to jednego z elementów wyposażenia apteczki, czyli … koca termicznego! To na początek wystarczy. Dobrze, by plecak miał system hydracyjny. Czy kupimy taki od razu, czy kupimy taki, który umożliwia nam montaż odpowiedniego – pozostawiam decyzji czytelników. Pojemność bukłaka – min. 1l na osobę, proszę o tym pamiętać. Odpowiedni plecak powinien mieć również system przenoszenia oporządzenia MOLLE. Z dwóch przyczyn. Po pierwsze, w razie potrzeby szybko można przytroczyć do plecaka elementy wyposażenia żołnierza. Po drugie, pozwoli nam to rozbudować plecak o dodatkowe kieszenie, sakwy, itd., itp.
W plecaku poza odzieżą i systemem hydracyjnym powinny znaleźć się apteczka, żywność i przydatne drobiazgi. A zatem…
Apteczka
chusteczki higieniczne nasączone spirytusem;
opaski elastyczne lub bandaż elastyczny;
bandaż zwykły o dwóch szerokościach;
chusta trójkątna;
opatrunek jałowy;
kompresy gazowe;
plastry z opatrunkiem;
plaster bez opatrunku;
jodyna;
nadmanganian potasu;
agrafki;
rękawiczki gumowe;
wata;
maseczka do sztucznego oddychania;
nożyczki (ale niekoniecznie);
koc termoizolacyjny;
prezerwatywa;
tampon.
Rzeczy, które w apteczce mogą budzić kontrowersje to: Nadmanganian potasu. Można go użyć zarówno do celów medycznych, czyli rozwór 0,05% służy do przemywania skóry, ran lub dezynfekcji rąk, natomiast roztwór 0,025% służy do płukania gardła i jamy ustnej. W warunkach bojowych nadmanganian potasu jest silnym utleniaczem, który odpowiednio użyty może być niezwykle efektywny. Prezerwatywa. Może służyć jako pojemnik na wodę albo pomóc w sytuacji przestrzelenia płuca (przykleja się ją do skóry, co pomaga choremu, a także nam - nie musimy patrzeć na słynne w takim przypadku bąbelki z krwią). Tampon. Również przydać się może w sytuacji postrzału, by zatkać ranę lub po prostu szybko i skutecznie zatamować krwawienie. Żywność
Tutaj pełna dowolność, ale dlaczego nie zdać się na gotowy zestaw typu MRE? (przy okazji polskie są najlepsze!). Jeden odpowiednio przygotowany wystarczy mieszczuchowi na dzień, a zaprawionemu i tydzień przeżycia w niesprzyjających warunkach. Co ważne, gotowe zestawy zapakowane są w nieprzemakalne torby, a często zawierają "coś" do podgrzania żywności – tak skonstruowane, że paląc się nie wytwarza dymu. To ważne, chyba, że całemu światu chcemy zakomunikować, iż właśnie zamierzamy jeść posiłek. Czasami w zestawie znajdzie się podgrzewacz chemiczny, który nie jest aż tak efektywny, ale … w warunkach bojowych nie narzekamy.
Gdyby ktoś się jednak na zestaw gotowy nie zdecydował to przypomnę, że należy mieć przy sobie:
tabliczkę gorzkiej czekolady;
mleko słodzone w tubce lub żel energetyczny;
suszoną wołowinę lub suszone owoce;
suchary lub pumpernikiel;
konserwę mięsną.
Mamy zatem wodę (plecak z systemem hydracyjnym) i żywność. W razie skaleczenia lub urazu możemy się opatrzeć ewentualnie służyć komuś pomocą. Pozostają więc…
Przydatne drobiazgi
Tutaj także mamy pełną dowolność, chociaż pamiętajcie – po długim marszu każdy gram staje się kilogramem!
Co warto mieć jeszcze w plecaku, co nas zbytnio nie obciąży, a w sytuacjach krytycznych będzie bardzo pomocne?
saperka;
zestaw do szycia (dodatkowo w apteczce mamy agrafki);
piła łańcuchowa ręczna;
linka Paracord, w ostateczności bransoletka na rękę z szeklą o odpowiedniej wytrzymałości;
minimum trzy karabińczyki (optymalnie 6);
mapa – w miarę możliwości najdokładniejsza i wodoodporna, ewentualnie zapakowana w mapnik;
kompas;
krzesiwo;
zapałki sztormowe;
multitool (gdy go mamy nie potrzebujemy nożyczek w apteczce);
nóż – najlepiej ze składaną głownią, ze stali o odpowiedniej wytrzymałości;
tabletki do uzdatniania wody;
gwizdek;
lusterko do sygnalizacji (heliograf);
świeczka;
drut mosiężny;
flara ratunkowa lub raca;
oświetlenie chemiczne;
chusteczki higieniczne.
Ważna jest także latarka - powinna mieć odpowiednią moc (min. 200 lumenów), ponieważ wtedy możemy na krótkim dystansie użyć jej jako broni oślepiając przeciwnika. Drobiazgi ewentualnie przydatne:
zestaw do łowienia ryb (haczyki, żyłka i ciężarki – wystarczą);
zestaw rozpałkowy (osobiście polecam tabletki pewnej firmy);
kuchenka (jednorazowa);
sztućce;
menażka;
piersiówka z odpowiednią zawartością – polecam spirytus lub whisky;
żyletka;
ołówek.
Uff… Dobrnęliśmy do końca. Mamy gotowy, spakowany zestaw przetrwaniowy na pierwsze chwile zawieruchy.
Jak go używać? Dlaczego taki dobór? Każdy powinien zapisać się na krótki, weekendowy kurs survivalu lub chociaż przeczytać dobry podręcznik z tego zakresu - nie zamierzam aspirować do roli autora takowego.
Powinno się też dobrze poznać okolice miejsc, w których często przebywamy (praca, dom, itd.) - to pomoże szybko znaleźć schronienie w sytuacji zagrożenia.
I może warto zapisać się do klubu strzeleckiego albo chociaż raz pójść na strzelnicę i nauczyć się obsługiwać broń?
P.S. Celowo starałem się unikać nazw producentów, by uniknąć zarzutów o product placement lub reklamowanie jakiejś firmy produkującej produkty dobre i sprawdzone.