Europa wg Merkel czyli ciche wypełnianie niemieckiego hymnu
O niemieckiej destabilizacji Unii Europejskiej
Cały kontynent europejski a w szczególności Unia Europejska oraz tworzące ją państwa mają ogromny problem z niekontrolowaną falą uchodźców a wręcz z dopiero się rozpoczynającą kolejną wędrówką ludów. Rozwiązaniem owego problemu nie może być jednak doraźne działanie w postaci narzucenia tzw. kwot uchodźców. Zarówno na forum unijnym, jak i na szczeblu krajowym wszyscy muszą się pochylić nad potrzebą kompleksowych rozwiązań i koniecznie analizy dotychczasowych wydarzeń.
Wnioski niestety będą przykre, szczególnie dla naszej zachodniej cywilizacji, tak bardzo przecież walczącej o prawa człowieka. Jak wyliczali już dawno naukowcy i ekonomiści z różnych krajów, cywilizacja zachodu byłaby w stanie nie tylko wyżywić Afrykę, ale i doprowadzić ją do odpowiednich standardów gospodarczych, wręcz do jej samodzielności. Afryka bez głodu, chorób i nędzy? Tak, to możliwe, tylko po co? Ani USA, ani Europa nie są tym zainteresowane, gdyż nie potrzebują kolejnej konkurującej z nimi gospodarki.
Zachodnia cywilizacja w obronie praw człowieka
Zakładając realność założeń i wyliczeń naukowców i ekonomistów, śmiało można przyjąć, że postulowane przez niektóre środowiska w Europie pomysły, by pomoc przenieść właśnie w rejon pochodzenia potrzebujących, są co najmniej właściwe i realne.
Pomijając kwestie jak zorganizować taką pomoc i zostawiając ją ekspertom, ciekawszą może okazać się analiza dlaczego doszło do obecnej sytuacji a tym samym jak się ustrzec i zapobiegać podobnym wydarzeniom na przyszłość. Wyróżnić tu można 3 podstawowe i pewne elementy, jakie zaistniały:
Konflikty, niebezpieczeństwo, bieda.
Prawodawstwo i naiwność liberalnej demokracji.
Interes własny ponad unijny.
Konflikty, niebezpieczeństwo, bieda
Opis: konflikty etniczne, konflikty religijne, konflikty klanowe, wojny wpływów, wojny o źródła i zasoby, układy mafiijne, przestępczość zorganizowana o charakterze zbrojnym, niebezpieczeństwa ze strony człowieka, niebezpieczeństwa naturalne, bieda pokoleniowa - nic tak nie "zachęca" do emigracji, jak powyższe zjawiska; zwłaszcza jeśli mamy bliskich pod opieką a pojawiają się okoliczności pozwalające na wyjazd.
Znaczenie dla Europy: pojawiły się 3 główne punkty zapalne, tj. wojna w Syrii, gorąca północ Afryki oraz cały kontynent afrykański jako taki. Oczywiście na wszystkie w/w punkty nakłada się jeszcze znaczne zagrożenie terroryzmem.
Przewidywalność: bardzo wysoka.
Prawodawstwo i naiwność liberalnej demokracji
Opis: prawodawstwo, rozwiązania systemowe oraz działania służb i organów państwowych zawsze będą o co najmniej jeden krok do tyłu za tymi, którzy chcą wykorzystać w nich luki i niedopowiedzenia.
Znaczenie dla Europy: kwestie i rozwiązania dot. uchodźców, emigrantów i azylantów były przyjmowane z założeniem ich występowania na nieokreślonym, ale akceptowalnym poziomie. Nie zakładano masowości zjawiska, zwłaszcza po zakończeniu zimnej wojny. Liberalne założenia wielokulturowości europejskiej zawsze stały po stronie praw człowieka i to nie tylko tych podstawowych.
Przewidywalność: możliwie wysoka.
Interes własny ponad unijny
Opis: każdy sojusz to korzyści ale i zobowiązania, można więc założyć, że to forma kompromisu, dająca jednak przewagę potencjalnych i realnych korzyści nad dawanymi zobowiązaniami.
Znaczenie dla Europy: Unia Europejska to nie tylko obecnie organizacja międzynarodowa ale także sojusz. Jest to sojusz polityczno - gospodarczy, uzupełniający niejako sojusz militarny, jakim jest NATO. Oba sojusze powstały jako przeciwwagi dla zagrożeń ze strony ZSRR, mając oczywiście także inne cele i dając również inne korzyści.
"Europejski sojusz" ma tę zaletę, że umocowany prawnie w formie umowy międzynarodowej, daje mu przewagę nad przepisami krajowymi swoich członków. Rozumieć przez to powinno się dobro ogółu ponad dobro jednostki (jednego państwa). Idąc dalej, niedopuszczalne jest kolaborowanie z przeciwnikiem czy działanie na szkodę a wręcz sabotowanie własnych sojuszników.
Przewidywalność: bardzo wysoka
Niemiecka destabilizacja Unii Europejskiej
Jak to się stało, że kraje narzucające Polsce - przed przyjęciem do UE - założenia i kierunki rozwoju służb celnych, skarbowych i granicznych w ochronie zewnętrznej granicy unijnej, same nie podołały zadaniu? Jak to możliwe, że państwa południa Europy - owszem, pozostawione same sobie - przepuszczają masowo osoby nielegalnie przekraczające unijną granicę? I wreszcie, jak to możliwe, że europejska liderka wręcz zaprasza uchodźców do Europy?
Można pominąć unijną administrację działającą czysto urzędowo, włoską nieudolność czy działania Grecji, wręcz siłą wciągniętej w strefę Euro. Kluczem do zagadki jest realizowanie własnej polityki przez naszych zachodnich sąsiadów.
Kanclerz Niemiec Angela Merkel działa wg ściśle określonego planu. Podobny do obecnego został wdrożony już lata wcześniej, asymilując w Niemczech miliony Turków. Oczywiście, patrząc z zewnątrz można stwierdzić, że nie do końca się udał. Sami Niemcy poprzez swoją (nie)poprawność polityczną oczywiście tego nie powiedzą, bo nie śmieliby nawet zrobić monitoringu i badań efektów swoich działań.
Pierwotny, obecny plan jest efektem zeszłorocznego (2015 r.) raportu niemieckich ekonomistów. Wynikało z niego, że w 2050 r. w Niemczech na jednego emeryta będzie pracowała tylko jedna osoba. Wyliczono, że na już potrzebne jest 400 tys. par rąk do pracy. Wyznaczono nawet gdzie i ile osób ma trafić. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Kanclerz Angela Merkel - powołując się na europejskie wartości - pokazywana we wszystkich możliwych mediach stwierdziła, że uchodźcom należy się miejsce w Europie a jej drzwi stoją otworem i nikt nie ma prawa ich zawrócić. Cel był oczywisty, niemieckie służby miały "przeglądać" uchodźców, selekcjonując wg określonego wykształcenia, zawodów i umiejętności.
Nie wiadomo czy Niemcy mają tak słabych ekonomistów, kanclerz Merkel była tak naiwna, służby specjalne tak liche czy kanclerz po prostu ich szefów nie posłuchała. Plan był skazany na niepowodzenie i oczywiście się nie powiódł. Efektem tak naprawdę tej porażki był drugi raport ekonomistów. Tym razem już celniej wskazali, kilkukrotnie większy napływ uchodźców, że większość wcale nie chce pracować i planuje jak najszybciej ściągnąć rodziny w ramach unijnych przepisów dot. łączenia rodzin, czego niemiecka gospodarka długo nie utrzyma. I stąd "nagle" pojawiły się głosy z Niemiec o pilnej potrzebie tzw. kwot uchodźców czyli przymusowej ich relokacji z Niemiec do innych krajów. Wypowiedzi w tym tonie kanclerz Merkel doprowadziły oczywiście do konfliktów wewnątrz praktycznie całej Unii Europejskiej i dalszego trwania impasu w próbie rozwiązania problemu.
Wnioski i podsumowanie
Niemcy działają przede wszystkim we własnym określonym celu, nadrzędne jest dobro Niemiec kosztem całej Unii Europejskiej. Patrząc obiektywnie, można takie działanie zrozumieć, niepojęte jest jednak, że Niemcy takiego działania się dopuszczają wewnątrz wspólnoty. Niedopuszczalne, wręcz niedorzeczne są także argumenty czy zarzuty wobec Polski, że kiedyś byliśmy w podobnej sytuacji. Po pierwsze, za czasów PRL wyjeżdżali uchodźcy występujący o azyl polityczny, często z biletem w jedną stronę. Typowi uchodźcy ekonomiczni i tak musieli się wykazać "pochodzeniem niemieckim", co kończyło się zazwyczaj procedurą podpisania dokumentów, że uchodźca czuje się Niemcem. Tym sposobem, Niemcy od dziesięcioleci pozbawiali się ewentualnych problemów z mniejszościami. Po drugie, każda tożsamość Polaka była do zweryfikowania i nie tworzyliśmy żadnego, nawet wyimaginowanego zagrożenia związanego z terroryzmem.
Na pewno można być pod wrażeniem ciągłości polityki zagranicznej i emigracyjnej Niemiec przez całe dziesięciolecia. Zmieniające się ekipy rządowe miały i nadal mają także wsparcie w niemieckich mediach. Czy gdzieś u naszych zachodnich sąsiadów przeczytamy o wspomnianych raportach czy profilowanym działaniu Merkel? Nie, niemieckie media wskażą co najwyżej na ludzką twarz pani kanclerz, która jako nieliczna w Europie walczy o prawa człowieka.
"Deutschland, Deutschland über alles; über alles in der Welt
(Niemcy, Niemcy ponad wszystko; Ponad wszystko na świecie)"
Niemiecka dwulicowość niestety ma miejsce. Tak jak wcześniej przy umowach energetycznych z Rosją, tak i teraz właśnie przy okazji NordStream II, Niemcy nie patrzą na wspólnotowe dobro a na interes własny. Wczorajsze (29 stycznia br.) wypowiedzi niemieckiego wicekanclerza podczas wizyty w Warszawie, że to kwestia biznesowa a nie bezpieczeństwa energetycznego świadczą niestety albo o jego niekompetencji, braku wiedzy lub traktowaniu Polski niestety przedmiotowo.
Należy także pamiętać, iż taka forma uprawiania polityki emigracyjnej oraz energetycznej, podważa zasady partnerstwa w Unii Europejskiej, osłabia unijne struktury, jednocześnie wzmacniając pozycję coraz bardziej konfrontacyjnej Federacji Rosyjskiej. Interesujące jest także, że przy asekuracyjnej postawie Wielkiej Brytanii wobec własnego członkostwa w Unii Europejskiej, pewnego politycznego wycofania się Francji skupionej na własnym bezpieczeństwie, to Niemcy są jedynym nieformalnym liderem Europy.
Może to właśnie dobry moment na polską ofensywę i wypracowanie nowej, silniejszej pozycji w europejskich strukturach? Jeśli zjednoczona Europa nie wypracuje sensownych rozwiązań, na wiosnę może nas czekać, milion, cztery miliony a może i dziesięć milionów kolejnych uchodźców. Brak pomysłów na rozwiązanie sytuacji i asymilacji uchodźców skończy się radykalizacją, tak po jednej, jak i po drugiej stronie. A z tym nie tylko Niemcy, ale i cała Europa sobie nie poradzi.
Tekst nie miał na celu dyskredytowania Niemiec a jedynie pokazanie, że nic nie dzieje się bez przyczyny i nie wszystko jest takie jak się wydaje...