Alert bezpieczeństwa w Polsce nie został podniesiony
"Alert bezpieczeństwa w Polsce nie został podniesiony" - poinformował rzecznik Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Maciej Karczyński.
Ataki we Francji Cały czas obowiązuje najwyższy alert antyterrorystyczny w Paryżu, gdzie w środę i czwartek doszło do zamachów terrorystycznych z udziałem ekstremistów islamskich. W środę około godziny 13, dwóch lub trzech zamachowców, wyposażonych w broń automatyczną dokonało ataku na redakcję satyrycznego tygodnika francuskiego "Charlie Hebdo". Po wejściu do budynku redakcji, gdzie odbywało się właśnie kolegium redakcyjne, zamachowcy zastrzelili 10 dziennikarzy. Pozostali dziennikarze zabarykadowali się na dachu. Tymczasem zamachowcy wyszli z budynku, gdzie zastrzelili dwóch policjantów, którzy przyjechali na miejsce ataku.
Napastnicy uciekli, a policja i francuskie służby rozpoczęły pościg. Tymczasem w czwartkowy poranek, doszło do kolejnego incydentu. Uzbrojony w broń długą mężczyzna zastrzelił policjantkę i ciężko ranił pracownika służb komunalnych w podparyskim miasteczku Montrouge. Źródła francuskie na razie nie łączą bezpośrednio obu ataków, jednak we Francji sytuacja jest napięta. Również w czwartek doszło do wybuchu niedaleko meczetu Villefranche w centralnym regionie Francji.
Polska: stan rzeczy Tymczasem w Polsce, według zapewnień ABW, stan alertu bezpieczeństwa nie został podniesiony. Czy to oznacza, że nasze państwo jest bezpieczne? Można założyć, że choć jesteśmy zapewniani o bezpieczeństwie, wszelkie odpowiedzialne za ten sektor działalności państwa organy i służby (Policja, ABW, AW oraz specsłużby wojskowe) pracują na najwyższych obrotach. Tym bardziej, że na początku grudnia Polskę odwiedziło dwóch muzułmanów z międzynarodowej organizacji Mission Dawah, która zajmuje się propagowaniem kultury islamskiej w krajach trzecich. Jan Wójcik, prezes zarządu Stowarzyszenie Europa Przyszłości, wydawcy portalu euroislam.pl twierdzi, że Mission Dawah jest organizacją o co najmniej niejasnych powiązaniach.
Zamach jest możliwy? Wróćmy jednak do samego stanu bezpieczeństwa w Polsce. Dr Łukasz Kister, ekspert ds. bezpieczeństwa warszawskiego Collegium Civitas dowodził w rozmowie ze sztab.org, że Polska jest zagrożona działaniami terrorystycznymi od momentu silnego zaangażowania się w wojny w Afganistanie i Iraku.
- Należy rozważyć, jakiego rodzaju mógłby to być zamach. Czy jego źródła należałoby szukać na zewnątrz, czyli wśród ludzi pochodzących z Iraku i Afganistanu, gdzie Polska prowadziła operacja, czy będzie to zagrożenie, czy będzie zagrożenie pochodzące od osób, które chciałyby zamanifestować swój sprzeciw wobec standardów demokratycznych, wyznawanych przez Europę - mówi Kister.
W dalszej części, ekspert przechodzi jednak do krytyki działań ABW. Uważa on, że nie można wychodzić z założenia, że Polska nie jest krajem zagrożonym. Wymienia, że w naszym kraju można znaleźć wielu uchodźców z punktów zapalnych na świecie: Afryki północnej, Iraku, Afganistanu oraz - przede wszystkim - z Kaukazu. A tych Kister określa jako osoby podatne na indoktrynację ze strony fundamentalistów.
Nie tracić czujności W dalszej części, wykładowca Collegium Civitas stawia jednak pytanie, czy Polska jest krajem, w którym przeprowadzenie zamachu przyniosłoby terrorystom taki efekt medialny, jak choćby we Francji. Nie możemy jednak tracić czujności.
- Kluczowym problemem jest dziś to, że zamachu mogą dokonać osoby, które niekoniecznie są monitorowane przez służby, niepochodzące z wymienionych wyżej krajów. To mogą być równie dobrze nasi koledzy i koleżanki! Polacy z dziada-pradziada, które zmieniają swoje wyznanie i stają się neofitami.
Naukowiec uważa także, że alertu terrorystycznego w Polsce faktycznie nie podniesiono. Jednak nie z powodu braku faktycznego zagrożenia. Jego zdaniem, powód jest dużo bardziej prozaiczny: podniesienie stanu alertu wymagałoby wzrostu nakładów finansowych na zapewnienie bezpieczeństwa. I nie dotyczy to tylko służb specjalnych sensu stricto, ale również straży pożarnej, czy systemu medycznego.
Kister dodaje też, że bardzo często można było usłyszeć w nieoficjalnych przekazach, że Polska nie podnosi alertu ze względu na koszty, jakie trzeba byłoby ponieść ze względu na utrzymywanie podwyższonego stanu gotowości. Dopuszcza jednak inne rozwiązanie: ABW chce ostudzić rozgrzaną atmosferę i nie wprowadzać strachu w normalne funkcjonowanie państwa polskiego. W tym przypadku należy jednak pamiętać, że w wypadku faktycznego wystąpienia zagrożenia, nasz kraj może być na nie po prostu nieprzygotowany.